Krasnoludki w roli poszukiwaczy i zdobywców

Krasnoludki w ostatnim czasie zamieniły się w poszukiwaczy i zdobywców – wszystko za sprawą naszych ulubionych tematów. Zdobywaliśmy Prehistoryczny Świat Dinozaurów, Kosmiczną Przestrzeń, na koniec zamieniliśmy się w wytrwałych poszukiwaczy śladów wiosny, ale po kolei…

Do świata dinozaurów musieliśmy się przedostać pokonując najróżniejsze przeciwności, przeskakiwaliśmy głęboką rzekę, przeciskaliśmy się między olbrzymimi paprociami, przechodziliśmy przez zwalone drzewa… nie było lekko… ale dotarliśmy.

Na zajęciach z Metody Dobrego Startu stworzyliśmy niezwykłe dinozaury – każdy był inny, mimo , że wykonywaliśmy je w podobny sposób. Nasze palce sporo ugniatały, słuchając opowieści pani, wykorzystywaliśmy wszystkie palce, następnie to już tylko nasze pomysły nas prowadziły.

Rozmawialiśmy również o ludziach prehistorycznych, o tym w jaki sposób żyli, jak zdobywali pożywienie. Pani przybliżyła nam pracę archeologów i paleontologów – oj trudne to były nazwy do powtórzenia… ale zabawa była wyjątkowa.

Skoro ludzie prehistoryczni, to również ogień musiał się pojawić. Zastanawialiśmy jaki jest ogień, do czego może służyć i jak należy się zachowywać w pobliżu, żeby zachować ostrożność. Wykonaliśmy również doświadczenie – samodzielnie udało nam się wyciągnąć wnioski, że płomień potrzebuje również powietrza, żeby mógł płonąć.

Podzieleni na grupy, zrobiliśmy wyścigi naszym dinozaurom, emocji nie brakowało, ponieważ wymyśliliśmy różne pułapki na trasie , więc było głośno i wesoło. Później graliśmy jeszcze długo i przegrana czy wygrana wcale nie była ważna – liczyła się dobra zabawa!

Jak dinozaury to musiały pojawić się również szkielety. Próbowaliśmy odtwarzać samodzielnie według wzoru wykorzystując do tego makaron. Nie było to wcale takie proste. Potrafimy również nazwać sporą część dinozaurów – uwaga – nie łamiąc sobie wcale przy tym języka.

Poszukiwanie według odpowiedniego kodu to również zadanie, w którym jesteśmy już specjalistami.

Dinozaury pojawiały się w różnych zabawach … bardzo lubimy ten temat.

Dinozaury to temat podczas, którego świetnie się bawiliśmy, ale KOSMOS, PLANETY, CIAŁA NIEBIESKIE to zdecydowanie nasz ULUBIONY TEMAT. Jesteśmy znawcami jak mało kto!!!

Na samym początku założyliśmy naszą Kosmiczną szkołę – jest to ostatnio nasza ulubiona zabawa – była szkoła dinozaurów, ptaków , ale Szkoła Kosmiczna sprawiła , że pod „tablicą” roiło się od nauczycieli w ławce siedziała w zasadzie głównie pani oraz nauczyciele, którzy akurat mieli przerwę…

Śpiewając sobie pod nosem, (a momentami niezwykle głośno) : ” różnią się kolorem, masą i rozmiarem…” układaliśmy na macie planety w odpowiedniej kolejności, co zupełnie nie sprawiło nam żadnego problemu. Później lądowały tam już rakiety, łaziki i satelity stworzone z różnych klocków.

Temat kosmosu nie mógł się odbyć bez rakiet – więc, ruszyliśmy – podzieleni na grupy – odliczając od 10 do 0 i START! Co się działo ;-)))

Wykonaliśmy swoje własne rakiety z rolek po papierze oraz z kolorowego papieru. Lot taką rakietą to byłaby prawdziwa przyjemność.

Poza tym układaliśmy puzzle kosmiczne, graliśmy w ufoludkowe domino , sprawdzaliśmy swoją wiedzę na różne sposoby…

Nasz Krasnoludek postanowił wybrać się na księżyc. Próbowaliśmy mu pomóc jak tylko umiemy najlepiej. Pomysłów było co niemiara – pojawiły się czary, rzut na Księżyc, prośba do wróżki, magiczny pył… ale zbudowaliśmy również schody, wieżę, wysłaliśmy go rakietą, ułożyliśmy drabinę. Było mnóstwo liczenia, porównywania, ale głównie współpraca między nami. Dzięki temu udało się wszystko bez żadnych przeszkód.

Na koniec sami ustawiliśmy się w kolejce na księżyc – sprawdzaliśmy „kto stoi za kim?”, „który jest z kolei?”, „który od końca?”, „dwa miejsca za…” – wymagało to dużej uwagi…

Malowaliśmy niebo – zwracając uwagę na to , które kolory są zimne, a które gorące i dlaczego się tak kojarzą. Stworzyliśmy własny olbrzymi księżyc oraz galaktyczną przestrzeń , która pachniała, była niezwykle delikatna i nie mogliśmy się od niej oderwać…

Gdyby nie to, że postanowiliśmy szukać wiosny to z Wyprawy Kosmicznej chyba byśmy nie wrócili. Tak było ciekawie. Ale cóż wiośnie trzeba było trochę pomóc… Do przedszkola dotarły Marzanny wykonane przez Dzieci ze starszych grup. Wybraliśmy się z nimi na plac zabaw i z wesołymi okrzykami pożegnaliśmy zimę.

Tuż po chwili pojawiło się słońce. My wróciliśmy do przedszkola, próbując przypomnieć sobie kolejne pory roku i z czym nam się kojarzą. To nie było trudne. W zabawach potrafimy to bardzo szybko sobie przypomnieć. Dodatkowo niektórym z nas całkiem nieźle wychodzi przypomnienie kolejnych miesięcy.

Oczywiście wiosny szukaliśmy również w parku. Uzbrojeni w lupy ruszyliśmy na poszukiwanie. Oczywiście znaleźliśmy kilka ciekawych znaków – przebiśniegi czy wiosenny śpiew ptaków to coś co uradowało większośc z nas.

Udało nam się również wybrać do kina na bajkę o „Filonku Bezogonku” . Radość nasza była ogromna, ponieważ dopiero co skończyliśmy czytać książkę o przygodach tego niezwykłego kociaka. Jeśli będzie taka możliwość na pewno skorzystamy jeszcze z takiej okazji. Oczywiście po powrocie narysowaliśmy ilustracje do bajki. Pani nie może się napatrzeć na nasze prace.

Czy to wszystko? Nie, działo się jeszcze sporo… ale nie ma sposobu, by umieścić wszystkich naszych zabaw 😉

Kto by pomyślał, że znowu przyjdzie nam się rozstać na jakiś czas… miejmy nadzieję, że szybko wrócimy do przedszkola. W takim razie do szybkiego zobaczenia Krasnoludki!!!

gorki