Autor: Danuta Cichoń

Mistrz w przedszkolu.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy grupę Skrzatów odwiedzał nasz starszy kolega Jacek. Chętnie budował z nami z klocków podsuwając ciekawe rozwiązania.

Czasami rozgrywał partie szachowe, które obserwowaliśmy z ciekawością i do których przygotowywaliśmy się trenując pod okiem pani lub Maćka.

Towarzyszył nam w parku opowiadając o okazach przyrody lub, po prostu, bawiąc się z nami w „Kto mnie złapie?”.Bardzo polubiliśmy tego spokojnego, zawsze uśmiechniętego i miłego chłopca. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy pewnego dnia Jacek odwiedził nas w niezwykłym sportowym stroju. Okazało się, że Jacek jest mistrzem Polski w Ju-jitsu i członkiem kadry narodowej U-15. Z zapałem opowiadał nam o swojej pasji. Wieloletnich treningach, na których spędza długie godziny cztery razy w tygodniu. Opisał nam swój strój sportowy- judogę.

Opowiedział o tym, jak ciężko pracował, by zdobyć zielony pas, a w czerwcu będzie zdawał egzamin na pas niebieski. Przyniósł nam pokazać kilka swoich dyplomów i medali, które zdobył na turniejach w kraju i za granicą.

Chętnym dzieciom zademonstrował kilka podcięć i prostych elementów sportowej walki.

Na koniec obejrzeliśmy krótki pokaz przygotowany przez klub sportowy Jacka- „Nakano” oraz kilka walk z jego udziałem podczas Mistrzostw Polski w Krakowie i Sosnowcu.

Życzymy Jackowi dalszych sukcesów sportowych i kolejnego złotego medalu na zawodach w Wiedniu.

Wiosna w sali Skrzatów

Wiosenne słońce grzeje coraz mocniej i zaprasza Skrzaty do prac wiosennych. Rozmawiając o cebulkach i nowalijkach, rozpoznawaliśmy niektóre z nich. Zielona cebulka, szczypiorek, natka pietruszki, liście sałaty to znane nam smaki. Dłużej zastanawialiśmy się nad liśćmi szpinaku, a całkiem z tropu zbiła nas ozdobna pietruszka. Bardziej kojarzyła nam się z brokułem. Ale zapach i smak naprowadził nas na prawidłową odpowiedź. Po tych zajęciach postanowiliśmy się zabawić w małych ogrodników. Ustaliliśmy, co potrzebne jest roślinom do życia i wybraliśmy się do sklepu ogrodniczego na zakupy.

Już w korytarzu spotkaliśmy kolorowe kwiat. Niestety były sztuczne choć bajecznie kolorowe. W sklepie rozpoznawaliśmy nasiona różnych warzyw.

Oglądaliśmy narzędzia ogrodnicze i cebulki kwiatów. Wybraliśmy niektóre z nich do posadzenia w naszej sali.

Po zakupach, w doskonałym humorze, postanowiliśmy skorzystać z wiosennego słońca. Odwiedziliśmy pobliski park. Zabawiliśmy się w zgaduj- zgadulę „Co to za kwiatek?”, a okazów spotkaliśmy całe mnóstwo! Krokusy, cieszynianki, fiołki, forsycje, żonkile, stokrotki. Oczywiście, znaleźliśmy też czas na wesołą zabawę.

Następnego dnia zabraliśmy się do pracy. Najpierw musieliśmy przygotować odpowiednią ziemię. Porównywaliśmy czym różni się ziemia z ogródka od substratu torfowego i wymieszaliśmy je w misce.

Tak przygotowanym podłożem napełniliśmy swoje doniczki, w przygotowane dołki włożyliśmy cebulki kwiatów oraz nasiona ozdobnej fasoli i nasturcji.

Podlaliśmy je obficie,oznaczyliśmy etykietkami i umieściliśmy na parapecie okna. Teraz będziemy się nimi opiekować. Gdy wyrosną, posadzimy je w przedszkolnym ogrodzie.

Ale to nie koniec naszych wiosennych prac, bo gdy kolejnego dnia przyszliśmy do przedszkola,okazało się, że nasze akwarium jest puste, a rybki pływają sobie w ….. wiaderku. No cóż, rybki także poprosiły o wiosenne porządki. Trudna rada. Zdecydowaliśmy, że trzeba pójść do sklepu zoologicznego po nowy żwirek i roślinki. Oczywiście wizyta w sklepie nie ograniczyła się tylko do zakupów. Jakie śliczne chomiki!

A tu domki dla świnek morskich, akcesoria dla psów i kotów. Ile tu rybek!

No i tak lista zakupów powiększyła się o parę mieczyków, kilka gupików i neonków. Mamy nadzieję, że spodoba im się w naszym akwarium. Po obiedzie od razu zabraliśmy się do urządzania akwarium. Trzeba było delikatnie wsypać żwirek.

I jeszcze trochę.

A teraz ten szary i gruby.

I posadzić roślinki.

I poukładać duże kamienie- domki dla rybek.

Uff! Nareszcie gotowe! Teraz pani wleje wodę ,a gdy się ustoi zaprosimy do naszego akwarium rybki. Chyba im się podoba!

Skrzaty zapaliły się na niebiesko dla autyzmu!

Do Światowego Dnia Świadomości Autyzmy przygotowywaliśmy się od kilku tygodni. Nasza pani czytała nam wzruszającą książkę Roksany Jędrzejewskiej -Wróbel „Kosmita- mój brat ma autyzm”. Z wypiekami na twarzy słuchaliśmy historii Oli i jej małego braciszka Kacperka.Ola, która właśnie została starszą siostrą jest bardzo szczęśliwa i nie może się doczekać, kiedy będzie mogła bawić się z własnym bratem. Okazuje się jednak że jej brat jest „popsuty”. Ola jest rozczarowana zachowaniem Kacperka, który nie chce się z nią bawić, nie patrzy na nią tylko gapi się ciągle w karuzele albo firankę. Przeraża go hałas, często krzyczy, zawija się kocem, bolą go ubrania, całuje ściany i w ogóle zachowuje się jak „kosmita”. Ola stara się być dobrą siostrą ale początkowo jej to nie wychodzi. Dopiero z pomocą pana Marka- terapeuty, Ola znalazła sposób na Kacpra i nauczyła się z nim bawić a nawet zobaczyła że może nauczyć się czegoś od niego. To nie tylko opowieść o autyzmie ale również o inności. Każdy z nas jest inny i boryka się z różnymi problemami, chorobami czy słabościami. Książka ta ukazuje nam, jak sobie z tym radzić a przede wszystkim jak reagować i odkrywać w sobie tolerancje na inność. Polecam tę książkę nie tylko rodzinom, w których pojawił się problem autyzmu, ale także wszystkim, którym zależy na rozbudzeniu w swoich dzieciach umiejętności akceptacji dla innych, miłości i szacunku dla każdego człowieka, bez względu na to jaki jest. W naszych zabawach odwoływaliśmy się często do jej bohaterów. Chcieliśmy choć troszkę poznać odczucia Kacperka. Pani przygotowała dla nas kilka zadań. Pierwsze polegało na wkładaniu drewnianymi szczypcami pomponików do pojemników po czekoladkach. To wymagało dużego skupienia i precyzji działania, ale poradziliśmy sobie doskonale.

Kolejne zadanie polegało na odgadnięciu nazw dwóch rzeczy o podobnym kształcie z zawiązanymi oczami. Dotykaliśmy ich, wąchali i…oczywiście podołaliśmy także temu zadaniu.

Później wspominaliśmy przygodę Kacperka na plaży, a pani ułożyła nam ścieżkę z płytkami o różnej fakturze. Jedne były gładkie i mięciutkie inne chropowate i nierówne. Były też twarde i zimne. Bosymi nogami pokonaliśmy ścieżkę kilkakrotnie i wybieraliśmy te płytki, które były dla nas przyjemne i te, po których nie było przyjemnie maszerować.

Próbowaliśmy narysować obrazek mazakami trzymanymi palcami… nóg. To było bardzo trudne zadanie! Narysowanie słońca, serca czy kwiatka wychodziło nam bardzo niezdarnie, ale nie poddaliśmy się!

Dużo lepiej wyglądały nasze obrazki kolorowane w roboczych rękawiczkach lub z przysłoniętymi oczami.

To byłe bardzo ciekawe doznania. Na koniec wybieraliśmy najciekawsze zadania, te które sprawiały nam przyjemność i te, które sprawiały nam trudność. Możemy się tylko domyślać,z jakimi problemami musiał się mierzyć Kacperek. Dobrze, że ma starszą siostrę, która go wspiera , okazuje miłość i stara się go zrozumieć. Mam nadzieję, że również Skrzaty zrozumiały podczas tych działań, że każdy z nas może mieć różne odczucia. To, co przyjemne dla jednych nie zawsze jest przyjemne dla innych. Nasze zachowania mogą być odmienne ale to nie znaczy, że są gorsze. Po prostu inaczej reagujemy na te same bodźce. Niektórzy z nas czasem potrzebują pomocy a naszym zadaniem jest podać im pomocną dłoń i otoczyć opieką.

gorki