Autor: Dorota Chłopek

Krasnoludki – jesiennie, zdrowo i kolorowo!

Jesień wywołuje w nas wiele radości. Mogliśmy o tym przekonać się w ostatnich tygodniach. Podczas zabaw z porannego kręgu, upewniliśmy się, że to pora roku, która dostarcza nam wielu ciekawych doznań: zapachowych, kolorystycznych, dotykowych i smakowych. Otaczaliśmy się głównie barwami żółtymi i pomarańczowymi. Poznaliśmy zapach lawendy – sprawdzaliśmy czy suszona pachnie tak samo jak świeża. Zebraliśmy różne dary jesieni – dynie, szyszki, liście, patyki i słonecznik.

Jesienny żywioł, który zaprosił nas do zabawy to wiatr – rozwiewał nasze włosy, zrywał nakrycia głowy, porywał wszystko w rytm muzyki i dźwięków dzwonków. A smak miodu to, to co lubimy najbardziej (choć nadal nie wszyscy).

Nasze jesienne poszukiwania zaprowadziły nas na dłuuuugi spacer do Lasku Miejskiego. Było mnóstwo śmiechu, zabawy i …. o bolących nogach przypomnieliśmy sobie dopiero w przedszkolu.

Skoro teraz czas na jesień, to musi pachnieć owocami… i oczywiście pachniało, ale jak… Owoce przyniesione z domu segregowaliśmy – według koloru, rodzaju.

Dzieliliśmy ich nazwy na sylaby, liczyliśmy, który owoc ma ile sylab. Trochę dziwne, że jabłko, niby wygląda tak samo jak jabłuszko, a raz klaszczemy 2 razy , a raz 3? Albo gruszka – klaszczemy 2 razy , a jak są gruszki to klaszczemy tyle samo razy – dziwne!

A jak owoce to musi być robaczek… no i był: Entliczek pentliczek czerwony stoliczek… i robaczek nam bardzo się spodobał, ale dlaczego nie chciał jeść tych jabłek, skoro my tak je uwielbiamy?

W ogóle uwielbiamy różne owoce i to w każdej postaci – zrobiliśmy pyszny koktajl owocowy, sałatkę i babeczki bananowe.

Kroiliśmy z ogromnym zaangażowaniem, mieszaliśmy, dodawaliśmy składniki – sprawdzaliśmy, których jest mniej , których więcej. Wyruszyliśmy również na wyprawę do sadu – znaleźliśmy jabłoń , gruszę i śliwę. Zmęczeni wróciliśmy do przedszkola i (podczas zabaw z Edukacji przez Ruch) wykonaliśmy nasze przedszkolne, jesienne drzewo.

Nasze ręce były bardzo uważne na muzykę, kreśliliśmy pętle, wymienialiśmy się kredkami, nawet kreśliliśmy maszerując dookoła stolika. Nasze paluszki miały bardzo trudne zadania, bo musieliśmy z kartki zrobić gałązki, które pięknie ułożyliśmy w drzewo. Przygotowaliśmy również jabłka z czerwonych kartek – jeśli myślicie , że prosto jest zrobić kulkę z kartki to jesteście w błędzie!!! Ale nam się udało!

Po owocach przyszła kolej na warzywa! Zielony ogórek wprowadził nas w temat. Zastanawialiśmy się co można zrobić z ogórka. Uwielbiamy świeżego zielonego do kanapki, kiszony – jak najbardziej, mizeria – oczywiście… , ale samochód??? hmmm…

Znowu wąchaliśmy, kosztowaliśmy, dotykaliśmy – taka ogórkowa zabawa. Dodatkowo ogórek zaprosił na zajęcia (Metody Dobrego Startu) swoich przyjaciół, ale dał nam zadanie – musieliśmy znaleźć właściwy wzór – dwie linie stojące, równiutko obok siebie (niektórzy z nas zapamiętali, że są to linie pionowe).

Następnie dostaliśmy nasze ulubione karty, po których nasze paluszki kreśliły wzór pilnując dokładnie kierunku – od góry do dołu. Z warzywnymi smakami pojawił się u nas również gość – Mama Uli, która przeczytała nam wywiad z marchewką, a później przygotowała nam przepyszne kolorowe witaminowe bomby.

To po nich wyrosły nam kolorowe wąsy – nawet jeżeli ktoś nie chciał pic soku, to kto nie chciałby mieć takich wąsów?

Owoce i warzywa są zdrowe i bardzo potrzebne na naszych talerzach. A co jeszcze ma znaczenie dla naszego zdrowia? O tym również rozmawialiśmy! Gimnastyka poranna, do której tak bardzo się przyzwyczailiśmy nie męczy nas już tak jak kiedyś! Dłużej nawet potrafimy utrzymać się na jednej nodze! Spacery ? Staramy się wychodzić na świeże powietrze jak najczęściej. Zdrowe odżywianie? Staramy się jak możemy – nawet rozmawiamy o tym, że im starsi jesteśmy tym więcej smaków lubimy, a przynajmniej staramy się kosztować nowych. Zdrowie – to również wyjątkowe osoby , które o nas dbają – lekarze.

Odwiedził nas Tata Uli – który przyniósł nam lekarską torbę, wypełnioną skarbami, które czasami możemy zobaczyć w gabinecie lekarskim – szpatułki lekarskie, słuchawki, czyli stetoskop, pulsometr, no i oczywiście lekarska pieczątka… Sprawdzaliśmy więc puls, który był wyjątkowo przyspieszony, niektórzy z nas wybrali rolę lekarza, inni pacjenta… A przybijanie pieczątek wprawiło w zachwyt wszystkie Krasnoludki… Jedno jest pewne – z zawodem lekarza jesteśmy oswojeni na dobre, w towarzystwie Pana Pawła czuliśmy się niezwykle swobodnie – spotkanie bardzo nam się spodobało i było początkiem nowych zabaw.

Dodatkowo jakoś bardziej zaczęliśmy zwracać uwagę na dokładne mycie rąk. To wszystko przez te mikroby… które śpiewały i śpiewały: „my jesteśmy mikroby, mikroby – roznosimy choroby, choroby!!!” Do mikrobów dołączył wirus i bakterie, ughhh… dobrze, że bakterie bywają też pożyteczne, bo jakoś nas kusiło, żeby się z nimi zaprzyjaźnić. Szukaliśmy ich z pomocą lupy i mikroskopu… A jak się pojawiły na naszych rękach to pani bardzo dokładnie sprawdzała, czy porządnie umyliśmy ręce!

Więc…. działo się jesiennie, zdrowo i kolorowo. Bawiliśmy się przy tym wyśmienicie!!! A ponieważ zabawa ważniejsza jest nad wszystko inne … to głównie się bawiliśmy! Nasze panie nie mogą wyjść z podziwu, jak nasze budowle rozrastają się z dnia na dzień.

Jesień trwa… ciekawe jakie zabawy nam jeszcze przyniesie… Miejmy nadzieję, że pogoda pozwoli nam wychodzić jak najczęściej, bo nam się tak bardzo marzą skoki przez kałuże…

Rodzicom Uli bardzo dziękujemy za pełne zdrowia spotkania!!!

Krasnoludki na start!!!

Wrzesień się rozpoczął, nawet już nie pamiętamy kiedy… Czekało na nas trochę zmian – radosnych i mniej… Pożegnaliśmy Kyuina i Mekkiego, którym przesyłamy uściski oraz Amelkę i Janeczkę, z którymi na szczęście nadal możemy codziennie się spotykać! Do naszej grupy dołączyli również Staś i Marysia i wydaję nam się, jakby chodzili z nami od zawsze. Czekała na nas również nowa sala, w której poczuliśmy się jacyś starsi!

KRASNOLUDKI

Nasze dni wypełniała zabawa w sali i na świeżym powietrzu. W sali od razu dało się zauważyć, że nasze budowle są bardziej skomplikowane, a rozmowy podczas zabaw coraz ciekawsze 😉

W parku szukaliśmy kasztanów, które nie chcą nam się pokazać, robimy pierwsze próby tworzenia domków dla jeża, szukamy ślimaków po deszczu, poza tym biegamy, skaczemy i ćwiczymy równowagę…

Na początku września wspólnie ustaliliśmy nasze zasady grupowe, które codziennie sobie przypominamy. Zasad musimy przestrzegać ponieważ wtedy jest wśród nas miło i przyjemnie. Niektóre zasady – te dotyczące magicznych słów – przypomina nam również piosenka . O właściwym zachowaniu opowiedziały nam misie, których chętnie przyjęlibyśmy do grupy. Nasze misie również zdążyliśmy już poprzytulać i nauczyć ich wierszyka. Zabraliśmy ich też na wycieczkę, z której wróciły baaardzo zmęczone.

Rozmawialiśmy również o emocjach. O tym, że wszystkie są ważne i potrzebne. Mówiliśmy o tym kiedy czujemy się radośni, a kiedy smutni albo źli. Próbowaliśmy również sprawdzić z która minką najbardziej nam do twarzy 🙂 . Chyba to oczywiste, bo na większości naszych autoportretów mamy uśmiechy! Nasze emocje prowadziły z sobą długie rozmowy – te wesołe próbowały pocieszyć te smutne, a te wystraszone starały się zrozumieć te złe minki. Niektóre dostały nawet swój dom i dzięki temu na koniec wszystkie były radosne.

Nasze krzesełka mamy już podpisane. Każdy ma nowe miejsce, a jeżeli krzesełko gdzieś przeskoczy – to my już z łatwością potrafimy go znaleźć. Potrafimy znaleźć już etykietkę ze swoim imieniem spośród wielu innych. porównywaliśmy które jest długie , a które krótkie, kto ma takie same literki na początku, a kto na końcu. na naszej planszy literkowej też już próbujemy odnaleźć nasze literki z imienia.

Nasza piosenka „My jesteśmy krasnoludki” zaprosiła nas do zabaw podczas zajęć z Metody Dobrego Startu. Rozwiązywaliśmy zagadki dotyczące naszych krasnoludkowych imion – oj! trzeba było się bardzo wsłuchać!!! Znaleźliśmy wzór na czapce krasnoludka , który później pojawił się na kolorowych kartkach. Nasze paluszki skakały po kropkach w rytm piosenki.

We wrześniu bardzo dużo się dzieje… Świętowaliśmy Dzień Kropki, który dodał nam wiary w siebie, bo poznaliśmy historię małej dziewczynki Vashti. My staraliśmy się również powiedzieć co nam świetnie wychodzi! Okazało się, że każdy z nas jest Mistrzem – jedni świetnie rysują, inni budują, a jeszcze inni są Mistrzami w rozpoznawaniu marek samochodów.

Dodatkowo obchodziliśmy wyjątkowy Dzień Przedszkolaka. Był to bal nad bale. Z naszymi młodszymi kolegami tańczyliśmy, skakaliśmy, łapaliśmy bańki i balony, karmiliśmy niebieską gąsienicę i zaczarowaliśmy nie całkiem zwykłą książkę :-).

Ciekawe co nas czeka w kolejnych dniach???

P.S. Wiadomość z ostatniej chwili – dołączy do nas nowy kolega – Ignaś. Już nie możemy się doczekać.

Wiosenne wieści Krasnoludków

Mimo, że wszyscy lubimy wiosnę nie był to czas wypełniony słońcem. Było chłodno, deszczowo, ale staraliśmy się wykorzystywać każdą chwilę jak najlepiej. Nasze spacery są coraz dłuższe, dzięki czemu coraz lepiej rozpoznajemy marki samochodów – póki co to nasze ulubione zajęcie (poza poszukiwaniem leniuchujących kotków oczywiście).

Nasze zabawy wypełnione były tematami związanymi ze zwierzętami mieszkającymi na wiejskim podwórku – rozpoznawaliśmy odgłosy, poszukiwaliśmy rodziców np. dla kózki czy źrebaczka, układaliśmy puzzle z brzydkim kaczątkiem ( i mimo, że poznaliśmy bajkę , nadal nie wiemy dlaczego jest brzydkie ???) budowaliśmy zagrody dla zwierząt w których później bardzo dużo się działo!!!

Wiosna na łące wypełniona była rechotem żab, kolorowymi kwiatkami i bzyczeniem różnych owadów. Poznaliśmy piosenkę o komarze, która zapewnia nam bardzo wesołą zabawę. Każdy z nas chce być komarem, może dlatego nasze panie tak polubiły komary? Nikt nie bzyczy tak jak my!

Komar 🙂

Dodatkowo bzyczały u nas wyjątkowe muchy, które próbowały nam latać koło ucha, nosa, a nawet koło stopy… Wszystkie przegoniliśmy… a sio!!!

Lata mucha 🙂

Poznaliśmy wiele ciekawostek związanych z życiem na łące – odgadywaliśmy co jedzą niektóre zwierzęta, jak szybki jest język żaby i jak chowają się motyle na kwiatkach. Poza tym malowaliśmy żaby, biedronki i motyle. Robiliśmy ślimaki z plasteliny

Dodatkowo rysowaliśmy trawę dla żabek, a to wszystko przy muzyce – nasze uszka próbowały być bardzo uważne, a dodatkowo musieliśmy pamiętać jak wygląda trawa – staraliśmy się rysować tylko stojące – pionowe kreski – ufff….

Spotkaliśmy się również z p. Małgosią i pieskiem o imieniu Queen – byliśmy bardzo zdziwieni jaki to grzeczny pies. Pokazał nam kilka niezłych sztuczek i zaprosił do wykonania kilku zadań. Mamy nadzieję, że jeszcze nas odwiedzi 🙂

Nasze wiosenne rozmowy związane były również z RODZINĄ – wspominaliśmy o tym co lubimy robić z rodzicami, staraliśmy sobie przypomnieć jak Mama i Tata mają na imię – co wcale nie było takie łatwe! Niektórzy z nas wymieniali imiona swojego rodzeństwa i zastanawialiśmy się czy są starsi czy młodsi, więksi czy mniejsi.

Troszkę czasu poświęciliśmy również samy m sobie 🙂 Mówiliśmy o swoich ulubionych zabawach, o kolegach z którymi lubimy się bawić. Porównywaliśmy również swój wygląd – próbowaliśmy się mierzyć, sprawdzaliśmy – kto ma dłuższe włosy, kto krótsze, kto jaśniejsze,a kto ciemniejsze. Do tych zabaw wykorzystaliśmy lusterka, które dostarczyły nam sporo radości, wywoływały również smutek na naszych buziach, bo chcieliśmy sprawdzić jak wygląda nasza minka, gdy coś lub ktoś sprawi nam przykrość.

Oby, smutne minki pojawiały się jak najrzadziej!!!

A na koniec sprawdziliśmy , jak długie mamy języki. To dopiero była zabawa – szukaliśmy brody, nosa, próbowaliśmy sięgnąć nawet do ucha !!!

A przede wszystkim nasz czas wypełnia całe mnóstwo zabawy – nasze konstrukcje są coraz bardziej skomplikowane, pewnie dlatego, że poświęcamy im coraz więcej czasu.

Czekamy już na lato, które w ostatnich dniach chyba daje nam znaki , że jest coraz bliżej. Poczuliśmy to doskonale na rodzinnym pikniku! Tak więc – pogodo przybywaj! Czekamy!

gorki